Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław - emocjonujący remis w meczu Betclic 1. liga

Ruch Chorzów zremisował przed własną publicznością ze Śląskiem Wrocław 2:2 - wynik, który utrzymuje oba zespoły na 30 punktach w tabeli: Ruch na 9. miejscu, Śląsk na 8. Pozornie podział punktów, ale na Stadionie Śląskim kibice byli świadkami prawdziwej huśtawki nastrojów - od rzutu karnego i wczesnego prowadzenia, przez samobójcze trafienie, po dramatyczne końcowe minuty z interwencjami VAR.
Przebieg spotkania
Spotkanie rozpoczęło się od wysokiego tempa i szybkich ataków gospodarzy. Już w 18. minucie Ruch wywalczył rzut karny, który pewnym strzałem wykorzystał Szymon Szymański - 1:0. Goście odpowiedzieli cierpliwą budową akcji i w 34. minucie doprowadzili do remisu po uderzeniu Banaszak, które zaskoczyło defensywę i golkipera Ruchu.
Po przerwie obraz gry się nie uspokoił. W 60. minucie niefortunną interwencją piłkę do własnej bramki skierował Martin Konczkowski - samobójcze trafienie, które na moment odwróciło losy meczu na korzyść Śląska. Chwilę później Ruch niemal natychmiast mógł wrócić do gry - główka Aleksandra Komora trafiła w poprzeczkę i zabrakło centymetrów do wyrównania.
Ostatnie dwadzieścia minut to prawdziwe ściskanie pasa przez obie ekipy. W 75. minucie sędzia po analizie VAR wskazał na punkt karny za zagranie ręką Piotra Samca-Talara. Szymon Szymański najpierw nie trafił przy bezpośrednim wykonaniu, ale dobitka chwilę później znalazła drogę do siatki i był to gol na 2:2 - emocje eksplodowały na trybunach. W końcówce nie brakowało fauli i upomnień - żółte kartki leciały po obu stronach, a trenerzy wymieniali kozackie roszady, próbując zgarnąć trzy punkty.
Mecz miał w sobie sporo kontrowersji i zwrotów akcji - interwencje VAR wpływały na przebieg wydarzeń, a obie defensywy musiały wielokrotnie ratować sytuacje na linii bramkowej. Arbiter D. Stefanski prowadził spotkanie w zdecydowanym tempie, co przełożyło się na dynamiczną, niepozbawioną napięcia końcówkę.
Taktycznie Ruch starał się grać piłką krótko, szukając skrzydeł i szybkich wertykalnych zagrań do napastników, natomiast Śląsk skupił się na zamknięciu środkowej strefy i kontratakach - to właśnie jeden z kontrataków zainicjował gola Banaszaka. Kluczowe zmiany po przerwie w ekipie gości wnosiły świeżość i agresję, ale to gospodarze mieli więcej klarownych sytuacji pod koniec.
Co dalej?
Remis nie zmienia wiele w tabeli - obie ekipy mają po 30 punktów i przed sobą serię ważnych spotkań. Ruch Chorzów zagra teraz 13 lutego w Siedlcach z Pogonią Siedlce, potem 21 lutego podejmie Polonię Warszawa, a 27 lutego wybiera się do Rzeszowa na mecz ze Stalą Rzeszów. Śląsk Wrocław w najbliższym tygodniu zmierzy się 14 lutego na wyjeździe z Miedzią Legnica, następnie 22 lutego przy Wrocławiu zagra z Odrą Opole, a 28 lutego przyjmie Chrobrego Głogów.
Na Stadionie Śląskim padł wynik 2:2, ale dla kibiców obu drużyn wieczór pozostał pamiętny - były bramki, zwroty akcji i emocje do ostatniej minuty. Ruch jako gospodarz pokazał charakter, Śląsk po raz kolejny udowodnił, że potrafi wrócić do gry - liga dopiero się rozkręca.
| Ruch Chorzów | Statystyka | Śląsk Wrocław |
|---|---|---|
| 2 | Gole | 2 |
Autor: redakcja sportowa wrotachorzowa.pl

