Dogaszanie trwa po pożarze przy Kluczborskiej. Chorzów chce pilnej kontroli

Dogaszanie trwa po pożarze przy Kluczborskiej. Chorzów chce pilnej kontroli

Pożar na terenie firmy przy ul. Kluczborskiej nie zakończył się wraz z akcją ratowniczą. W Chorzowie wciąż pracują służby, a nad pogorzeliskiem unosi się jeszcze ślad problemu, który nie daje się szybko domknąć. W urzędzie zebrał się sztab kryzysowy, bo sytuacja wymaga już nie tylko gaszenia, lecz także sprawdzenia, co dokładnie zostało po ognisku i czy teren jest bezpieczny dla otoczenia.

  • Sztab kryzysowy zebrał służby i firmę przy jednym stole
  • W głębi składowiska wciąż kryją się zarzewia ognia
  • Chorzów uruchamia presję na kontrolę środowiskową

Sztab kryzysowy zebrał służby i firmę przy jednym stole

W Urzędzie Miasta Chorzów odbyło się spotkanie z udziałem wszystkich służb i instytucji zaangażowanych w działania po pożarze, do którego doszło na terenie firmy PreZero. Obecni byli także przedstawiciele przedsiębiorstwa, bo to od ich działań zależy teraz tempo porządkowania terenu i przywracania pełnej kontroli nad zakładem.

Firma przekazała, że od razu po pojawieniu się ognia powiadomiła odpowiednie służby, odseparowała pracowników i uruchomiła procedury kryzysowe. Jeszcze podczas trwania zdarzenia rozpoczęto też gaszenie pożaru. Wstrzymano przyjmowanie nowych dostaw odpadów, a z miejsc, gdzie było to możliwe, trwa wywóz materiału. Teren zakładu jest objęty stałym monitoringiem.

Przedsiębiorstwo zapewniło również dwie dodatkowe maszyny przeładunkowe. Mają służyć do przemieszczania odpadów i ułatwić dotarcie do tych miejsc, w których ogień nadal może się tlić pod warstwą materiału.

W głębi składowiska wciąż kryją się zarzewia ognia

Straż pożarna informuje, że dogaszanie pogorzeliska nadal trwa. Najwięcej pracy wymaga przegrzebanie składowiska, bo wewnątrz nadal mogą znajdować się pojedyncze, lokalne zarzewia. To właśnie one są dziś największym problemem: ogień nie musi być widoczny z zewnątrz, by wrócić tam, gdzie materiał nadal trzyma temperaturę.

Wysoka temperatura dodatkowo wysusza odpady, a to sprzyja ponownemu pojawianiu się płomieni. Z tego powodu prowadzone są działania polegające na przelewaniu i stopniowym przemieszczaniu materiału. To mozolna robota, bez efektownych scen, ale w takich warunkach właśnie ona decyduje o tym, czy ogień zostanie opanowany do końca.

Zakład nie może wrócić do pełnej działalności, dopóki nie zakończy się akcja, nie zniknie zagrożenie pożarowe i nie zostaną potwierdzone bezpieczne warunki środowiskowe. Chodzi zarówno o teren na zewnątrz, jak i o wnętrze hal produkcyjnych. Dopiero wtedy będzie można mówić o wznowieniu pracy bez ryzyka dla ludzi i otoczenia.

Chorzów uruchamia presję na kontrolę środowiskową

W reakcji na zdarzenie prezydent Chorzowa Szymon Michałek skierował pisma do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz do marszałka województwa śląskiego, który wydał pozwolenie zintegrowane dla tej instalacji. Miasto wnosi o pilną kontrolę.

To ważny ruch nie tylko z punktu widzenia samego zakładu, lecz także nadzoru nad instalacją, w której doszło do pożaru. Po takich zdarzeniach liczy się już nie tylko sprawność służb, ale też odpowiedź na pytanie, czy sposób magazynowania i prowadzenia działalności nie wymaga dodatkowego sprawdzenia. W Chorzowie właśnie ten etap zaczął się teraz na dobre.

na podstawie: UM Chorzów.